Paweł wstał od komputera. Było już dobrze po trzeciej nad ranem, ale wolał skończyć ten projekt, żeby przedstawić całość chłopakom. Wkręcił się w te algorytmy tak, że przestał odróżniać dzień od nocy. Odkąd dostali możliwość działania na komputerze kwantowym w NewIdea zapanowała istna ekstaza. Prace zespołu szły o wiele bardziej do przodu, niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać. Aaron, który odpowiadał za dział robotyki miał już niezbędne materiały do konstrukcji w magazynie. Pozostało im połączyć części układanki w całość.
Żaden z kumpli nie spodziewał się na studiach, że po obronie doktoratów zdecydują się na budowę humanoida z pełnym kanałem nerwowym. Mimo że łączenie ciała ludzkiego z bionicznymi elementami było już na etapie zaawansowanych testów, to nikt do tej pory nie pokusił się o pełną konstrukcję.
Mężczyzna położył się, żeby rozprostować plecy. Był skołowany. Praktycznie jego część projektu była gotowa. Nie czuł ekscytacji, wręcz przeciwnie niepewność zżerała go od środka. Nie znosił przedłużającego się czekania na efekty swojej pracy, ale pozostało tylko kilka godzin. Wiedział, że nie tylko on jest podjarany realną możliwością stworzenia humanoida z systemem nerwowym bardziej zaawansowanym niż ludzki.
Aaron, Michał i Lucas czekali w laboratorium. Yoel zgarnął Pawła z mieszkania razem z wszystkimi obliczeniami i ruszyli w stronę kampusu.
– Myślisz, że to wypali?
– Jeśli nie to, to już nie wiem – Paweł siedział jak na szpilkach – Mam tylko nadzieję, że Aaron nie nawali.
– Spokojnie chłopie. Rano sprawdzaliśmy, czy wszystko jest. Ramiona z chwytami już są gotowe. Przewody do impulsów elektrycznych działają bez zarzutu. Lucas wczoraj podłączył korpus i dolał deuteru. Musisz poustawiać całość, a mechanikę zostaw nam.
– Trzeba to sparować, a potem wgrać i podłączyć, żeby się zsynchronizował. Całość powinnam zająć jakieś cztery i pół godziny.
– Możesz zacząć wgrywać w gotowe elementy, a jak reszta będzie gotowa, to dokończysz.
– Na kiedy się uwiniecie?
– Myślałem, żeby zostać dzisiaj i przez weekend, żeby dokończyć, jeśli ci pasuje?
– Musimy skończyć to jak najszybciej. Nie zamierzam ryzykować, żeby uniwerek się nie zaczął zbytnio interesować.
– Mamy wejście jeszcze na 3 tygodnie to spoko.
– Lepiej dodaj gazu. Chcę zrobić dziś jak najwięcej.
Cała piątka zaczęła prace, jak tylko wszyscy byli na miejscu. Luca skompletował dodatkowe zapasy deuteru. Chciał mieć pewność, że wystarczy na wszystkie próby i całkowite działanie humanoida. Paweł podłączył swój komputer do nośników, które mieli załadować do pamięci MAX`a i zaczął zgrywanie oprogramowania. W tym czasie Aaron zajął się zaczepami łączącymi korpus z kończynami. Najtrudniejszym zadaniem okazało się jednak okablowanie łączące całość z kanałem nerwowym.
Cały piątkowy wieczór grupa spędziła na konstrukcji i dopasowywaniu części pod obliczenia Pawła i Lucas. Narzucili sobie takie tempo, że spali zaledwie po kilka godzin. Kiedy Yoel z Aaronem skończyli zaczepy, Michał pomógł im z generacją impulsów. Im byli bliżej końca, tym gęstsza stawała się atmosfera. Z początku jak tylko padł pomysł powołania do życia MAX`a cała piątka była tak nakręcona do działania, że nie zwracali uwagi na swoje ego. Niestety, im krótszy był czas do finalnego efektu, tym ich specyficzna osobowość dawała o sobie znać.
Nikt nie mówił o tym na głos, ale coś wisiało w powietrzu. Paweł utwierdzony był w swojej wyższości przez algorytmy i obliczenia, które pozwoliły mu zrodzić świadomość MAX`a. Luca po cichu stawiał siebie może nie na pierwszym miejscu, ale na równi z Pawłem. W końcu to dzięki Lucasowi i jego pomysłowi z deuterem humanoid miał utrzymać się przy funkcjonowaniu przez następne kilkadziesiąt lat. Nikt, bowiem nie wziął pod uwagę, że można wykorzystać jego rozpad, jako wewnętrzne paliwo i napęd do przepływu impulsów.
Żaden z członków nie próbował zawłaszczenia projektu tuż przed jego ukończeniem, ale niemal wszyscy mieli na niego chrapkę. Jedynie Yoel był nad wyraz spokojny i działał z każdym w swojej działce. To on wpadł na pomysł spisania umowy i równego podziału tuż przed pełnym uruchomieniem projektu.
W niedzielne przedpołudnie, gdy Paweł ustawiał parametry przy MAX`ie wszyscy w sali zamarli. Jedynie mężczyzna wciągnięty w swoje zadanie nie zwracał uwagi na to, co dzieje się wokół.
– Pa… Paweł – Lucas zawołał wypuszczając pustą menzurkę z dłoni.
– Już kończę tylko… – Spojrzał na humanoida i robiąc krok w tył, wylądował na krześle obrotowym.
– Działa? Podłączyłeś już wszystko? Arron zaczął dopytywać.
Paweł patrzył na twarz MAX`a i próbował wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, ale nie potrafił.
Ich wspólne dzieło od kilku sekund wodziło za Pawłem czymś, co przypominało źrenice osadzone w bionicznych soczewkach. Twarz nie była jeszcze pokryta włóknem polimerowym, więc przypominało to aluminiową czaszkę oplecioną metalicznymi kablami tworzące mini skupiska. Ciało MAX`a osadzone było w porcie ładowania i przymocowane tak, aby przy przypadkowym ruchu nie mogło się wypiąć. Przypominało to trochę pionowy stół zabiegowy z tą różnicą, że zapięcia były magnetyczne, a blat usiany był gniazdami mocy.
Lucas podszedł bliżej, chcąc upewnić się na własne oczy, że to, co widzi to nie psikus zmęczonego umysłu. Kiedy zrobił krok w stronę Pawła, MAX swój punkt widzenia z siedzącego mężczyzny od razu przeniósł na Lucasa.
– Słyszysz mnie? – Zwrócił się do humanoida machając dłonią.
Cisza. MAX jedynie stał nieruchomo, jednak na komputerze Pawła zaczęły wyświetlać się rzędy cyfr. Yoel od razu przysunął krzesło z mężczyzną do jego laptopa i razem zaczęli rozkodowywać wiadomość. Yoel włączył też swój komp, żeby sprawdzić wszystkie możliwości, pierwszy do głowy wpadł mu kod binarny. Paweł zsynchronizował wszystkie ustawienia i razem z Aaronem włączyli syntezator. Z początku słychać było jedynie pojedyncze dźwięki, ale po kilku chwilach wszyscy usłyszeli sygnał z alfabetu Morse’a, który znaczył „TAK”.
Atmosfera pełna napięcia i niepewności teraz zmieniła się w zniecierpliwienie.
– Ile potrwa synchronizacja z kanałem? – Michał zwrócił się do chłopaków.
– Nie dłużej niż cztery godziny. Kanał całkowicie reaguje na bodźce, więc trzeba tylko wszystko sparować – rzucił Paweł niemal z przyklejonym nosem do ekranu.
– To chodźcie coś zjeść.
– Żartujesz?! A jak coś pójdzie nie tak? – Skrzywił się programista.
– Słuchaj, to nie jest głupi pomysł. Mamy podgląd na laboratorium, a ostatni raz jedliśmy chyba w piątek coś ciepłego – Yoel poparł Michała.
– W budynku obok jest kafeteria – rzucił Aaron – Weźmiemy ze sobą tablet i można obserwować salę.
– Przegłosowane – Michał chwycił krzesło Pawła i przesunął go w stronę wyjścia.
***
– I co z tym zrobią? – Zapytał asystent dziekana, pakując dokumentację z laboratorium.
– Nie wiem, pewnie wydział robotyki przejmie – rzucił doktorant, który wynajmował salę zespołowi.
– A wiadomo, do jakiego etapu doszli?
– Chyba jedynie konstrukcja została ukończona i tyle. Pośpiesz się – Artur, trzymając laptop programisty, chciał jak najszybciej uprzątnąć salę – A te pudła ułóż po lewej stronie przyczepy.
Kiedy asystent wyszedł, doktorant spojrzał na MAX`a i wybrał numer do korporacji, z którą współpracował.
– Mam go.
– A co z resztą?
– Załatwione. Trzech już z głowy, a dwójka pociągnie może do wieczora.
– Wiesz, że nie możemy być z tym powiązani.
– Spokojnie. Nikt nie mógł przewidzieć, że zabiorą z magazynu radioaktywny tryt zamiast deuteru.
– Zabrałeś fiolki?
– Wszystkim się już zająłem.


Dodaj komentarz