Odcięcie się od „problemu”

Adam zaczął szósty miesiąc swojej pracy. To była jego najdłuższa przerwa w zatrudnieniu. Po zamknięciu firmy jego załamanie nerwowe pozbawiło go niemal wszystkiego, w tym chęci do życia. Po niemal trzyletniej terapii indywidualnej, jak i na dziennym oddziale psychiatrycznym wreszcie zaczął stawać na nogi. Zaczął pracować nad swoim związkiem i postrzeganiem świata wokół. Nie było to łatwe. Jeszcze kilka lat wcześniej Adam otaczał się niemal wyłącznie wampirami energetycznymi. Z początku nie zauważał tego, a może nie chciał. W końcu tak brakowało mu prawdziwej przyjaźni i bliskości ludzi, którzy by go wspierali i kochali. 

Kiedy Adam zaczął nowa prace w firmie IT jako programista, był wniebowzięty. Nowi ludzie, nowe wyzwania i mógł robić to, co kocha, czyli grzebać w kompie ile tylko mógł. Zespół nie był duży, ale zapowiadał kreatywnych ludzi z ogromną energią. Była wśród nich Aurora, specjalistka od Java. Sympatyczna dziewczyna, chętna do pomocy. Szef, Daniel, który miał swoją wizję firmy, z początku zbudował świetną atmosferę. Wydawał się być bardziej partnerem niż przełożonym, jednak do czasu. 

Pierwszy miesiąc był dość specyficzny, bo rozkład obowiązków był bardzo rozmyty. Teoretycznie każdy poniekąd wiedział, dlaczego został zatrudniony, ale to wszystko zaczęło stawać się ruchome, może aż nadto. Adam zawsze cenił sobie przejrzystość w komunikacji i po „miodowym miesiącu”, który skończył się w jego przypadku około trzeciego miesiąca pracy, zaczęło zgrzytać. Daniel nie tylko dorzucał mu obowiązków z dnia na dzień, ale jego sposób przekazywania klarownych informacji zaczynał pozostawiać wiele do życzenia. 

Może to nie byłoby jeszcze najgorszą zbrodnią, gdyby nie fakt, że Aurora swoją „dobrocią” chciała obdarować wszystkich. Jak na kogoś, kto leczył się na chorobę dwubiegunową, miała niemal pełny kontakt ze światem, jednak jej poczucie kontroli gotowało krew w żyłach każdego członka z zespołu, łącznie z Danielem. Jako szef miał dwa wyjścia – ustawić ją do pionu, albo wylać. Daniel jednak postanowił odciąć się od niej i zostawić zespół na jej łaskę. Trwało to jakieś trzy miesiące. Adam średnio raz na miesiąc urządzał jej wojnę, po której miał spokój na następne tygodnie. Inni członkowie zespołu próbowali różnych metod, nie zawsze działających. Kiedy team podjął decyzję, że musi wziąć sprawy we własne ręce, zawrzało. Asystentka Daniela miała w poniedziałek poinformować go o decyzji zespołu, albo oni, albo Aurora. 

Jak co poniedziałek wszyscy zebrali się w konferencyjnej na spotkanie, by omówić zadania na nowy tydzień. Jednak przed rozpoczęciem Adam postawił na stole ozdobne spore pudełko. Daniel ożywił się, licząc, że zespół sprawił mu prezent niespodziankę, z okazji zbliżających się urodzin. Jednak nie chciał zaczynać bez Aurory. Adam posłał zespołowi wymowny uśmiech, zapewniając, że udało mu się rozwiązać sprawę, którą poruszyli w piątek. Chłopak zapewnił szefa, że ta lada moment dołączy do spotkania. Daniel bez dłuższego zastanowienia podziękował wszystkim i z radością na twarzy zaczął rozpakowywać prezent. Kiedy otworzył pudełko, niemal natychmiast rzucił je na stół z przerażeniem w oczach i odskoczył. Kiedy zaczął wymiotować, na blat wytoczyła się odcięta głowa Aurory. Spoglądała z grymasem, który mógłby być paralitycznym uśmiechem w stronę Adama

– Mówiłem, że Aurora zaraz do nas dołączy…

Dodaj komentarz